Centra handlowe VS ciuchlandy. Kto lepszy?

Centra handlowe VS ciuchlandy. Kto lepszy?

Postanowiłam porównać korzyści kupowania w wielkich centrach handlowych i ciuchlandach.
Gzie warto kupować? Czy oszczędzasz kupując w ciuchlandach?

Osobiście, mi nigdy się nie zdarzyło kupić świetną markową rzecz w second handzie za 1-2 zł. Wiem, że inne blogerki posiadają taką umiejętność, ale niestety nie mam tyle czasu aby grzebać w starych szmatach :)

Jeżeli:

  • bałagan Cię denerwuje;
  • na samą myśl o noszeniu używanych rzeczy po kimś, czujesz że zwymiotujesz;
  • nie masz czasu na wyszukiwanie rzeczy i lubisz szybkie zakupy;
  • masz kasę i lubisz markowe rzeczy;
  • kochasz rzeczy z najnowszych kolekcji.

 

Wszystkie te zdania są prawdziwe w Twoim przypadku? W takim razie centra handlowe są najlepszą opcją.

Uwaga na tłumy!

Częstym powodem tego czemu nie lubimy zakupy w CH są dzikie tłumy ludzi. Jak uniknąć przykrych zakupów? Hehe tu mogłabym stwierdzić, że musisz omijać wszyskie CH szerokim łukiem w weekendzie i po godzinie 17:00 i bla bla bla… Oczywiście, można przecież wogóle nie wychodzić z domu, osobiście nie jestem za takim rozwiązaniem, a zatem… po prostu wybierz inne miejsce.
Jestem prawie codziennie w Blue City. Wiem, że tłumy na pewno atakują Złote Tarasy i Arkadię w momencie kiedy spokojnie spaceruję galerią :) Nawet w TK Maxx jest luz, chociaż to jest najbardziej oblegany sklep w BC.

Plusy robienia zakupów w CH:

  • wszystko masz w jednym miejscu – szczególnie fajna opcja w zimie, kiedy jest mocny mróz i wychodzenie z domu przy temperaturze poniżej zera staje się prawdziwym wyzwaniem.
  • parking dla klientów – wszyscy lubimy wygodę trudno temu sie oprzeć. Jeżeli wybieramy się na zakupy wygodniej i szybciej jest podjechać samochodem ;)
  • zawsze są promocje (ale uwaga! trzymaj się listy zakupów, jeżeli nie chcesz za dużo wydać; pamiętaj, że czerwony napis “promocja!” niekoniecznie gwarantuje niższą cenę!) ;)
  • duży wybór (nawet za duży) :D

 Ciuchlandy w zasadzie mają dwa plusy:

  •  cena
  • markowa perła (nie sprawdza się w moim przypadku;)

A Ty gdzie lubisz robić zakupy? Czy udało Ci się kupić coś dobrego w ciuchlandzie?

P.S.: Abstachując od “stacjonarnego” tematu CH i chiuchlandów, nie przestaję się cieszyć, że mamy internet :) Lubię robić zakupy w necie nie wychodząc z domu.
Mam nadzieję, że wpis sie spodobał. Dla mnie zdecydowanym zwycięzcą w tej batalii jest CH!!!

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Płaszcz/Coat – Stilago
Bluzka, szorty/Blouse, shorts – Romwe
Rajstopy/Tights – Gatta
Koturny/Wedges – Centro







Comments

Dodaj Komentarz

16 komentarzy do wpisu “Centra handlowe VS ciuchlandy. Kto lepszy?”

  1. 1) Majka wrote:

    Nie wiem z jakiej racji twierdzisz że second handy to stare szmaty to po pierwsze po drugie uwaga uwaga fanki sieciówek wasze ciuszki też są używane ktoś przed wami je przymierzał czyjeś ręce je tworzyły,ktoś stworzył na nie materiał, ktoś je zapakował,ktoś ozdobił,tak więc wasze “ciuszki” nie są nowe. I nie generalizuj,że w sh ubiera się tylko biedota. Widać,że jesteś typową sieciówką i tyle na ten temat. I powiem ci,że wolę ubierać się w sh niż w sieciówkach,bo przynajmniej nie wyglądam jak klon kolejnego klona czego widzę jesteś przykładem. No ale co taka burżuazja może wiedzieć o zwykłych szarych ludziach,w końcu liczy się tylko kasa dla ciebie co zauważyłam już po kilku twoich wpisach.

    • 2) wrote:

      Widzę, że czytanie ze zrozumieniem się przyda. Po-pierwsze czy widzisz w spisie ubrań które mam na sobie ubrania z sieciówek :D
      Po drugie, jeżeli pieniądzę dla Ciebie nic nie znaczą, to ciekawa jestem jak kupujesz ciuchy w ciuchlandach? Wątpie, że akceptują tam ciasteczka :D

  2. 3) Angelika wrote:

    uwielbiam chodzić do second handów, nie przeszkadza mi tłum ludzi i wszystko co z nim związane! a jeszcze jest większa satysfakcja gdy kupisz rzecz która Cię kosztowała śmieszne pieniądze!
    do CH chodzę gdy już muszę !
    genialnie wyglądasz !

  3. 5) bila wrote:

    Lubię kupować rzeczy używane, ze względu na ich cenę. Mogę folgować swoim chęciom ciuchowym, bez wyrzutów sumienia. Mam taki ulubiony, w którym sprzedaje wspaniała sprzedawczyni, która dokładnie wie, co lubię i podaje rzeczy w moim guście, nie narzucając się.
    Mam też ulubionych sprzedawców używanych, markowych rzeczy- w sieci (też lubię kupować, nie wychodząc z domu). Uwielbiam piękne faktury i materiały, lubię retro, więc tak mogę sobie sprawiać wiele frajdy.
    Pozdrawiam!!

  4. ja zdecydowanie wolę zakupy w SH – mam masę świetnych ciuszków tam upolowanych!
    poza tym nie kryję, że przy zakupach kieruję się ceną,
    poza tym ubrania dość szybko mi się nudzą, w związku z czym zakupy w sH są dobrym rozwiązaniem…
    nie mniej jednak nie omijam CH – tam tez można upolować fajne ciuszki w dobrych cenach

    pozdrawiam serdecznie
    Marcelka Fashion

    :)

  5. 8) Agata wrote:

    fajny blog :)

    zapraszam, mam blog o bransoletkach z muliny

  6. 9) ANia wrote:

    haha no widać, że jesteś po str. CH, bo podałaś ich więcej zalet.
    Trochę nie obiektywna ta ocena, ale to Twój ranking. Ja bym dodała to sh jeszcze, że nie ma aż tak dużo ludzi, że jak dla mnie są bardziej swojskie i przyjemne, dzięki nim jest się oryginalnym, można zdobyć coś ponadczasowego to szczególnie dla miłośników Vintage, można w nich kupić o każdej porze roku wszystko. Mam tu na myśli to, że latem nie kupisz w sieciówce swetra, a w lumpie możesz wtedy upolować coś super na zime czy na wyjazd w zimniejsze okolice :) Dla mnie sh to też bezpieczniejsze DIY, bo jak sobie chce przerobić bluzke ktora kosztowala mnie 5 zl to nie bd mi jej tak szkoda, jesli przez przypadek ja zniszcze jak tej ktora kosztowala 50. i to chyba wszystko jak cos mi jeszcze wpadnie do glowy apropos sh to napisze :)

  7. 11) Znana blogerka kupuje w Stilago | Stilago - blog wrote:
  8. Osobiście darzę centra handlowe szczerą nienawiścią. Ceny w sieciówkach według mnie są zupełnie niewspółmierne do jakości, nie wyobrażam sobie że mogłabym zapłacić kilkadziesiąt zł za zwykły podkoszulek, jeżeli w lumpeksie taki sam mogę dorwać za parę groszy. Ponadto ciężko mi znaleźć w sieciówkach coś, co naprawdę by mi się spodobało. Nie interesują mnie szmaty modne przez jeden sezon. A jeśli już jakimś cudem znajdę coś w moim guście, to zazwyczaj jest to wykonane tak beznadziejnie, że szkoda słów. No i kwestia rozmiarów – z moim wzrostem znacznie poniżej normy ciężko jest mi znaleźć coś dla siebie. Pozostaje szukanie w działach dziecięcych, które uważam za trochę upokarzające. Aaa i jeszcze dochodzi kwestia unikalności ciuchów której tylko w lumpeksach doświadczysz. A sh? Uwielbiam grzebanie w starych szmatach i wyszukiwanie perełek. Mnóstwo ciuchów przerabiam i nie jest mi żal, jeśli przeróbka się nie uda, bo przecież rzecz kosztowała parę złotych.
    Perełki też czasem znajduję. Choćby kultowy pas do pończoch firmy Rago, który w internecie kosztuje ok 250 zł, ja nabyłam za 80… groszy. Albo niezniszczalne skórzane balerinki Clarks, 9 zł zamiast 170. Albo spodnie za 6 zł zamiast 250. Albo (to już przypadek mojego lubego) wełniany płaszcz za 1zł, który w sklepie kosztowałby ponad 1000.
    Jedyne, co mi w lumpeksach przeszkadza to tendencja do udawania normalnych sklepów – w Krakowie jest to nagminne. Większa selekcja ciuchów, wysokie ceny, eleganckie wnętrza. Mi to odbiera całą radość poszukiwań, za to pasuje dziewczynom, które do lumpeksów chodzą, bo stało się to modne.

    Ależ elaborat wyprodukowałam:D

  9. 13) wrote:

    ideal…

    ćwieki ! ćwieki

  10. 14) Anuszka A. wrote:

    Szczerze mowiac zgadzam sie w 100%. Zawsze sie dziwilam skad sie biora te niestworzone historie o perelkach z second handu. Wiekszosc to jakies paskudne dresopodobne ciuchy z lat 80 tak tragicznej jakosci, ze az zal. Widywalam tez szmatexy ‘luksusowe’ gdzie sprzedaje sie posortowana odziez na sztuki. Coz…kroluje glownie Atmosphere- marka Primarka. Ceny za sztuke takiego Primarka ktory slynie z wyjatkowo kiepskiej jakosci wykonania, przewyzszaja nowe ciuchy zakupione w sklepie firmowym :D Z jasniejszej strony- testuje obecnie portale auckyjne bo sieciowki jak dla mnie staly sie zbyt sztampowe… Dla mnei zatem podwojne nie-nie :)
    pzdr

  11. 15) trznadelek wrote:

    Hej, ja osobiście skłaniam się bardziej ku sh. Co prawda ciężko kupić w nich rzeczy, które są nam potrzebne “na wczoraj”, ale jeśli mamy chwilkę czasu, to zaglądając systematycznie możemy skompletować całą szafę ubrań w przystępnej cenie. Dodatkowym atutem jest dla mnie możliwość nabycia książek anglojęzycznych w śmiesznych cenach – Harry Potter, Jane Eyre oraz Wuthering Heights (dwie ostatnie szyte i w skórzanych oprawach) a każda po 1 zł:)
    CH to dla mnie taki fast food zakupowy – od czasu do czasu warto zajrzeć, ale co za dużo to niezdrowo:P
    Pzdr – ciekawy blog;)

  12. 16) Jaani wrote:

    Ja zdecydowanie wolę sh, zawsze uda mi się wygrzebać dla siebie coś ciekawego i przede wszystkim nie za duże pieniądze.

↓ Komentarze tu ↓







Read previous post:
spotkanie blogereki11
Spotkanie blogerek w Blue City. Szafiarki też czytają książki

Czy kiedyś czekałaś w piątek na poniedziałek? Raczej czekamy na weekend, by móc spotkać się ze znajomymi i wreszcie zająć...

Close